lolita (1955)

Jeżeli Humbert to stara, głęboka, mądra i wysoka Europa, a Lolita to płytka, głupiutka i niska Ameryka (czyli bestseller Nabokova jest czymś w rodzaju alegorii przemian kulturowych XX wieku mniej więcej do 1990), no to chyba powinniśmy być po stronie HH? Ale czyż naprawdę nie można było wymyślić przyzwoitszej metafory?

król lear (1605)

1. Facet ma 2 córki skończone wiedźmy i 1 świętą. W Kopciuszku coś takiego było wyjaśnione innym pochodzeniem. No i bajkową konwencją.

2. Kordelia najpierw mówi, że jej miłość jest bogatsza niż słowa (czyli chyba wielka), potem, że po prostu nie potrafi wyrażać tego co czuje (czyli jej miłość może być wielka, ale może też być średnia – jedyne co wiemy na pewno, to że Kordelii brak talentu, żeby o tym opowiedzieć), a potem wysuwa idiotyczny argument, że gdyby „ojca jedynie kochała, to nigdy by w związki małżeńskie nie weszła” (czyli, mimo że nie spotkała jeszcze swojego przyszłego męża, to już rezerwuje dla niego część swojej miłości…?). Generalnie zmierzam do tego, że scena dzielenia królestwa jest mocno pretekstowa. Jedyne inne wytłumaczenie jest takie, że Kordelia jest masochistką i celowo (podświadomie?) pozbawia się szans na otrzymanie swojej części.

blady ogień (1962)

1. Jak daleko można zajechać na prostych aliteracjach, piętrzeniu nawiązań do cienia i lustra, subtelnych homo-sugestiach i jednym przyzwoitym pomyśle kompozycyjnym? Baaaaaardzo daleko. Prawie 400 stron można w ten sposób zajechać.

2. Przede wszystkim wiersz jest ciekawszy od przypisów.

3. I w ogóle kogo obchodzi Zembla?

tęcza grawitacji (1973)

1. Co się dzieje między Poza zero i Casino Hermann Goering? Wojna ni z tego ni z owego się skończyła, jesteśmy na jakiejś plaży, z morza wyłazi wielka ośmiornica… wtf?

2. Paranoik ruchający na lewo i prawo? To skąd on brał energię na te wszystkie paranoiczne fantazje? Bo o tym, że Slothrope jest hiper-hetro nawet nie wspominam – Pynchon chyba nie czytał Freuda.

3. A na koniec jeszcze spisek żarówek. Ratuj się qrwa kto może :)