Jeżeli Humbert to stara, głęboka, mądra i wysoka Europa, a Lolita to płytka, głupiutka i niska Ameryka (czyli bestseller Nabokova jest czymś w rodzaju alegorii przemian kulturowych XX wieku mniej więcej do 1990), no to chyba powinniśmy być po stronie HH? Ale czyż naprawdę nie można było wymyślić przyzwoitszej metafory?
lolita (1955)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized i oznaczony tagami książka, literatura, lolita, vladimir nabokov. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.